Gry i zabawy w odejmowanie — 6 pomysłów na naukę w domu
6 prostych gier w odejmowanie do zabawy w domu — kości, karty, klocki. Krótka zabawa liczbami, która realnie uczy odejmowania dzieci 5–7 lat.

Najlepszy sposób, by dziecko polubiło odejmowanie, to krótka, codzienna zabawa liczbami z rzeczami, które masz w domu: kośćmi, kartami, klockami. Polska metodyka matematyki wczesnoszkolnej — z „Dziecięcą matematyką" Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej na czele — od dawna opiera naukę liczb na grach i zabawach, a nie na samych kartach pracy¹. Poniżej sześć prostych gier w odejmowanie — bez kupowania czegokolwiek — z podpowiedzią, jak dopasować trudność do wieku.
Dlaczego zabawa uczy skuteczniej
Przy grze dziecko jest aktywne, zaangażowane i samo „odkrywa" wynik, zamiast biernie go zapisywać. Zabawowe, czynnościowe liczenie wzmacnia zainteresowanie matematyką i sprzyja rozumieniu bardziej niż zadania czysto formalne², a już kilkuminutowe, regularne sesje potrafią przynieść trwały efekt. Do tego gra naturalnie pokazuje dwa znaczenia odejmowania: ubywanie („zabierz") i różnicę („o ile więcej"). Więcej o samej metodzie znajdziesz w przewodniku jak nauczyć dziecko odejmowania.
Jest jeszcze jeden powód: w grze pojawia się zdrowy wysiłek. Dziecko samo szuka wyniku, czasem się myli i poprawia — a właśnie ta chwila „prawie wiem" najlepiej buduje pamięć. Przy karcie pracy błąd jest „na czerwono"; w grze to po prostu kolejny ruch. Dlatego dzieci, które liczą przy zabawie, częściej próbują trudniejszych przykładów, zamiast się ich bać. A ponieważ w grze te same liczby wracają dziesiątki razy w różnych układach, dziecko utrwala je bez nudnego przepisywania tego samego słupka.
6 gier w odejmowanie na już
1. Rzut dwiema kośćmi — „ubywanie". Rzućcie dwiema kośćmi. Dziecko odejmuje mniejszą liczbę od większej. Kto pierwszy poda wynik, bierze żeton. Prosto, szybko, w zakresie do 6. Łatwiej: jedna kość i odejmowanie od 6. Trudniej: trzy kości i odejmowanie po kolei.
2. Wieża, której ubywa. Zbudujcie razem wieżę z np. 10 klocków. „Zabierz 4 — ile zostało?" Dziecko fizycznie usuwa klocki i liczy resztę. To najczystszy obraz odejmowania jako ubywania. Łatwiej: wieża z 6 klocków. Trudniej: wieża z 15 i zabieranie tak, by przekroczyć dziesiątkę.
3. Ile schowałem? Pokaż 10 klocków, poproś, by dziecko zamknęło oczy, i schowaj kilka pod kubkiem. „Widzisz 6 — ile schowałem?" To ćwiczy dopełnienie i różnicę (10 − 6), fundament progu dziesiątkowego. Trudniej: zacznij od 15 lub 20 klocków.
4. Karty na różnicę. Z talii wyciągnijcie karty 1–10. Każdy odkrywa jedną; wygrywa ten, czyja różnica między kartami jest większa. Świetnie utrwala sens „o ile więcej".
5. Domowy sklep. Dziecko „kupuje" zabawki za papierowe monety i dostaje resztę. Wydawanie reszty to odejmowanie w najbardziej życiowej postaci (i okazja, by policzyć „o ile więcej mam, niż potrzebuję").
6. Klasy z osią liczbową. Narysuj kredą oś 0–20. Dziecko staje na liczbie i „skacze w tył" o wylosowaną liczbę oczek. Odejmowanie staje się ruchem — skok w lewo. Łatwiej: oś 0–10. Trudniej: skoki przekraczające równą dziesiątkę.
Co przygotować — mała wyprawka do gier
Żeby granie było spontaniczne, warto trzymać w jednym pudełku kilka prostych rzeczy — pewnie wszystkie już masz w domu:
- Dwie–trzy kostki do gry (klasyczne sześcienne; dla starszych dzieci także dziesięciościenne, do liczb powyżej 6).
- Talia kart — wystarczą wartości 1–10; figury możecie odłożyć albo ustalić dla nich własną wartość.
- Garść liczmanów — klocki, guziki, kasztany, makaron. Cokolwiek, co da się liczyć i „zabierać".
- Kubek albo pudełko do chowania (do gry „ile schowałem?").
- Kreda lub taśma malarska — do narysowania osi liczbowej na podłodze.
- Kartka i coś do pisania, gdy chcecie zapisać wynik albo sprawdzić go dodawaniem.
Taka „wyprawka" sprawia, że gra rusza w dziesięć sekund, bez szukania po szufladach. Trzymaj ją pod ręką — im niższy próg wejścia, tym częściej sięgniecie po zabawę zamiast po kartę pracy.
Jak dopasować trudność
Dla 5-latka trzymaj się małych liczb (do 5–6) i modelu „zabierania" na konkretach. Dla 6–7-latka podnoś zakres do 20 i wprowadzaj gry ćwiczące przekroczenie progu dziesiątkowego (np. „ile schowałem?" z liczbami 11–20). Zasada jest jedna: gra ma być odrobinę za łatwa, nie odrobinę za trudna — wtedy dziecko chce grać dalej. Nie rób z tego sprawdzianu; liczy się częstotliwość, nie długość. O tym, ile czasu dziennie wystarczy, piszemy w tekście ile czasu dziennie na matematykę.
Praktycznie ta sama gra rośnie razem z dzieckiem: przy „wieży, której ubywa" 5-latek buduje wieżę z 6 klocków i zabiera 2, a 7-latek — z 15 i zabiera 8, przekraczając dziesiątkę. Taki sposób pracy, przez działanie i zabawę, jest też duchem podstawy programowej edukacji wczesnoszkolnej³.
Kiedy warto dołożyć aplikację
Gry z rodzicem są niezastąpione, ale nie zawsze masz na nie 15 minut. Wtedy pomaga narzędzie, które samo dobiera poziom. W Mieście dziecko ćwiczy odejmowanie w formie zadań z obrazem, a trudność rośnie sama — od małych liczb po próg dziesiątkowy. Pierwszy poziom jest darmowy, więc możesz sprawdzić, czy to pasuje Twojemu dziecku — a co obejmuje pełny dostęp, zobaczysz w cenniku EduBerta. Jeśli ćwiczycie też dodawanie, zajrzyj do bliźniaczego zestawu gry z dodawaniem w domu.
Jeszcze cztery gry na zmianę
Żeby zabawa się nie znudziła, warto mieć kilka wariantów:
7. Domino na różnicę. Dobierajcie kostki domina i liczcie różnicę między oczkami na obu połówkach. Kto ma większą różnicę, bierze kostkę.
8. Skarbonka. Wrzucajcie „monety" do słoika, a potem „wyjmijcie 3" — ile zostało? Ubywanie w najczystszej postaci, z przyjemnym dźwiękiem w tle.
9. Rzut do celu. Dziecko ma 10 kulek albo zwiniętych skarpet do wrzucenia do kosza. Wrzuciło 6 — ile chybiło? To odejmowanie jako dopełnienie do dziesiątki (10 − 6).
10. Wyścig w tył. Na planszy do gry (albo narysowanej osi) pionek startuje z pola 20 i cofa się o wyrzuconą liczbę oczek. Kto pierwszy dojdzie do 0?
Nie musisz grać we wszystkie — wybierz dwie–trzy ulubione i wracaj do nich. Powtarzalność sprzyja nauce.
Gry bez rekwizytów — w drodze i w poczekalni
Najlepsze gry to te, w które zagracie wszędzie — bez kości, kart i stołu. Przydają się w aucie, w kolejce czy w poczekalni u lekarza, gdy trzeba zająć czymś głowę.
11. Odliczanka wstecz. Wybierzcie liczbę startową (np. 15) i odliczajcie na zmianę w tył: 15, 14, 13… Kto się pomyli albo za długo myśli, „oddaje" kolejkę. Można utrudnić: odliczajcie co dwa (15, 13, 11…).
12. Zagadki „o ile mniej". „Mam w głowie 12. Odejmij 4. Ile zostało?" Dziecko liczy bez patrzenia na cokolwiek — czysto w wyobraźni. Potem zamieńcie się rolami; dzieci uwielbiają zadawać zagadki dorosłym.
13. Liczby wokół nas. „Widzę 9 samochodów, trzy odjechały — ile zostało?" albo „Było 6 okien, jedno zasłonięte — ile widać?". Otoczenie samo podsuwa liczby do odejmowania.
Takie gry nic nie kosztują, a uczą liczenia „w głowie" — czyli tego, do czego i tak zmierzamy. Trzymaj kilka w zanadrzu na nudne pięć minut.
Gry na papierze — gdy macie kartkę i długopis
Czasem najlepszym „sprzętem" jest zwykła kartka. Te gry świetnie sprawdzają się przy stole, w kawiarni albo gdy trzeba na chwilę usiąść:
14. Bingo z odejmowaniem. Każdy rysuje planszę 3×3 i wpisuje w pola wyniki od 0 do 9. Ty czytasz działania („12 − 5"), a dziecko skreśla wynik, jeśli go ma. Kto pierwszy ma rząd, woła „bingo!". Przy okazji dziecko liczy każde działanie, nawet nie swoje.
15. Wąż liczbowy. Napisz łańcuch: „20 − 3 − 4 − 2 = ?". Dziecko liczy krok po kroku, zapisując wynik po każdym odjęciu. Świetne do ćwiczenia kolejności i „trzymania" liczby w pamięci; długość węża dopasuj do wieku.
16. Rysunek po odejmowaniu. Przygotuj prosty obrazek „po numerach", w którym numer pola to wynik działania (pole „13 − 6" = 7, więc kolorujesz siódemką). Dziecko odejmuje, żeby odkryć kolory. Liczenie staje się środkiem do celu, a nie celem samym w sobie — i właśnie dlatego wciąga.
Papierowe gry mają jeszcze jedną zaletę: zostaje ślad. Dziecko widzi, ile już zrobiło, i samo chce dołożyć „jeszcze jedną rundę".
Jak mówić podczas zabawy
Słowa robią różnicę. Przy „zabieraniu" mów wprost: „mieliśmy 8, zabieramy 3, zostało…". Przy porównywaniu pytaj: „o ile więcej masz ty?". Dzięki temu dziecko łączy czynność z językiem, którego potem użyje w szkole. Unikaj pośpiechu i podpowiadania wyniku — daj dziecku policzyć samo, nawet jeśli chwilę to trwa. Gdy się pomyli, nie poprawiaj od razu; zaproponujcie sprawdzenie przez dodawanie („policzmy z powrotem").
Chwal przy tym sposób, nie tylko trafną odpowiedź: „sprytnie, policzyłeś od większej liczby" albo „dobrze, że wróciłeś do dziesiątki". Dziecko uczy się wtedy, że liczy się myślenie, a nie sama szybkość. I mów spokojnie — jeśli Ty traktujesz liczenie jak dobrą zabawę, dziecko przejmie to nastawienie.
Najczęstsze błędy rodziców przy grach
Nawet dobra gra potrafi zniechęcić, jeśli wpadniemy w kilka typowych pułapek:
- Zamiana gry w sprawdzian. „No policz, ile to jest?" powiedziane egzaminacyjnym tonem zabija zabawę. Graj razem, a nie „odpytuj".
- Podpowiadanie zbyt szybko. Cisza, w której dziecko myśli, jest cenna. Policz w duchu do pięciu, zanim pomożesz.
- Za wysoki poziom. Jeśli dziecko przegrywa raz za razem, gra przestaje być zabawą. Lepiej, żeby była odrobinę za łatwa.
- Poprawianie każdego błędu. Nie każdą pomyłkę trzeba prostować od razu — czasem lepiej dokończyć i sprawdzić wynik razem, dodawaniem.
- Za długie sesje. Kończcie, zanim dziecko się znudzi — z lekkim niedosytem, żeby chciało wrócić następnym razem.
Złota zasada: to ma być wspólna zabawa, w której liczenie dzieje się przy okazji. Gdy dziecko kojarzy grę z dobrą chwilą z rodzicem, samo prosi o więcej — a wtedy nauka idzie sama.
Gdy dziecku idzie trudno
Jeśli widzisz zniechęcenie, zejdź z liczbami niżej (do 5) i wróć do samego „zabierania" na przedmiotach — bez pośpiechu i bez rywalizacji. Wybieraj gry oparte na współpracy, w których wygrywacie razem, a poziom ustaw tak, by sukces przychodził często. Krótka, udana zabawa raz dziennie zdziała więcej niż długa, frustrująca sesja raz na jakiś czas.
Pomaga też nazwać uczucie, zamiast je pomijać: „widzę, że to teraz trudne — zróbmy łatwiejszą wersję". Dziecko czuje się wtedy zrozumiane, a nie oceniane, i chętniej spróbuje ponownie. A gdy coś w końcu zaskoczy, wróćcie do tego następnego dnia — powtórzony sukces buduje pewność siebie szybciej niż nowe wyzwanie.
Dlaczego zabawa zostaje w głowie
Gdy dziecko samo przesuwa klocki, rzuca kośćmi i widzi, jak grupa „maleje", buduje obraz odejmowania, którego nie da sama kartka. Ten obraz zostaje — i później, przy zapisie 8 − 3, dziecko „widzi" za symbolem realną sytuację. Gra zdejmuje też presję: pomyłka w zabawie nie boli tak jak „zły wynik" w zeszycie, więc dziecko chętniej próbuje jeszcze raz. A im więcej udanych prób, tym mocniejsza pewność siebie — i tym łatwiej wejść później w trudniejsze liczby oraz odejmowanie z przekroczeniem progu.
Warto też pamiętać, że w grze dziecko powtarza działania wielokrotnie i w różnych kontekstach — raz jako kości, raz jako klocki, raz jako reszta w sklepie. Ta różnorodność sprawia, że rozumienie odejmowania staje się elastyczne, a nie przywiązane do jednego typu zadania. To dokładnie to, czego brakuje przy monotonnym rozwiązywaniu identycznych słupków.
Odejmowanie w codziennych chwilach
Nie wszystko musi być „grą" z planszą. Najlepsze ćwiczenia często dzieją się mimochodem:
- Przy przekąsce: „Były 4 truskawki, zjadłeś 1 — ile zostało?" Dziecko liczy to, co widzi na talerzu.
- Na schodach: wchodźcie i schodźcie, licząc stopnie w górę i w tył — schody to gotowa oś liczbowa.
- Przy sprzątaniu: „Na podłodze leży 8 klocków, wrzuciłeś 5 do pudełka — ile jeszcze zostało?"
- W sklepie: pozwól dziecku policzyć, ile reszty dostajecie (nawet przybliżenie uczy sensu „ile mniej").
Takie mikropytania, wplecione w dzień, robią więcej niż jedna długa sesja — bo dziecko widzi, że liczby są do czegoś potrzebne. Klucz to lekki ton: pytamy z ciekawości, nie „sprawdzamy". Jeśli dziecko nie ma ochoty — odpuść i wróć innym razem. Z czasem odwróćcie role: niech to dziecko wymyśli zadanie dla Ciebie („zjadłam 2 z 6 — ile mam?"). Wymyślanie zadań to znak, że rozumie odejmowanie, a nie tylko liczy.
Najczęściej zadawane pytania
Od ilu lat te gry? Większość sprawdzi się od 5. roku życia w małym zakresie liczb; wersje z progiem dziesiątkowym — od 6–7 lat.
Ile czasu dziennie grać? Lepiej krótko, a regularnie — kilka do kilkunastu minut. Jedna gra dziennie w dobrym nastroju daje więcej niż długa sesja raz w tygodniu.
Dziecko przegrywa i się zniechęca — co robić? Wybieraj gry oparte na współpracy (np. wspólne „ile schowałem?") zamiast rywalizacji i dobieraj poziom tak, by sukces był częsty.
Czy gry zastąpią naukę w szkole? Nie zastąpią, ale świetnie ją wspierają — budują intuicję liczbową, na której szkoła może dalej budować.
Czy potrzebuję gotowych gier planszowych? Nie. Kości, karty, klocki i kartka wystarczą na kilkanaście zabaw. Gotowe plansze bywają miłym dodatkiem, ale to nie one uczą — uczy liczenie, które przy nich robicie.
Jak połączyć gry w odejmowanie z dodawaniem? Najłatwiej przez sprawdzanie: po każdym odejmowaniu „wróćcie" dodawaniem (zostało 5, więc 5 i 3 to znów 8). Możecie też grać w warianty „raz zabieramy, raz dokładamy" — dziecko widzi wtedy, że to dwie strony tego samego.
Co, jeśli mamy tylko pięć minut? To wystarczy. Jedna runda „ile schowałem?" albo krótka odliczanka wstecz w aucie robi robotę. Regularne pięć minut bije okazjonalną półgodzinę.
Nie musisz być nauczycielem, żeby uczyć odejmowania — wystarczą kości, klocki i pięć minut dobrego humoru. Wybierz jedną grę z listy i zagraj dziś. A gdy chcesz, by dziecko trenowało odejmowanie także samodzielnie, na dopasowanym poziomie, wypróbuj Miasto w EduBercie.
Źródła
- Gruszczyk-Kolczyńska E., Zielińska E., „Dziecięca matematyka. Metodyka i scenariusze zajęć", WSiP — nauka matematyki przez gry i zabawy oparte na działaniu dziecka.
- Semadeni Z., „Podejście konstruktywistyczne do matematycznej edukacji wczesnoszkolnej", Ośrodek Rozwoju Edukacji: bc.ore.edu.pl — nauczanie czynnościowe: dziecko buduje rozumienie przez działanie i zabawę.
- Podstawa programowa — edukacja wczesnoszkolna, Zintegrowana Platforma Edukacyjna: zpe.gov.pl — organizowanie edukacji matematycznej wokół aktywności, manipulacji i zabawy dziecka.

Napisane przez zespół EduBert
Tworzymy gry edukacyjne, które łączą zabawę z nauką matematyki.
Przeczytaj też

Jak nauczyć dziecko odejmowania? Przewodnik dla rodziców (5–7 lat)
Jak nauczyć dziecko odejmowania krok po kroku: od konkretu do symbolu, dwa sensy odejmowania i próg dziesiątkowy. Spokojne, sprawdzone metody dla rodziców.

Gry z dodawaniem w domu — 8 pomysłów bez kupowania czegokolwiek
Proste, sprawdzone gry z dodawaniem do zrobienia w domu — kości, karty, kubeczki. Zero przygotowań, maksimum zabawy i nauki dla dzieci 5–7 lat.

Ile czasu dziennie poświęcić na naukę matematyki — spokojna odpowiedź dla rodzica
Ile minut dziennie dziecko 5–7 lat powinno ćwiczyć matematykę? Konkretne widełki wg wieku i dlaczego regularność bije intensywność.

Sprawdźcie EduBerta razem
Załóż darmowe konto i pozwól dziecku spróbować — pierwszy poziom każdej przygody jest za darmo.
Załóż darmowe konto →Bez karty płatniczej — 4 przygody i Polana Treningowa




